Jak kaloryczne może być ciasto?

Lubisz wysokokaloryczne słodkości, takie jak ciasta czy słodycze? Pisałam już o kaloryczności pizzy, którą wprost uwielbiam, a zazwyczaj nie jest ona lekkostrawnym i dietetycznym daniem. Podobnie jest ze słodyczami, ciastkami i ciastami. To właściwie sam cukier i tłuszcz. Ciasta, które kupujesz oprócz tego, że mają mnóstwo tłuszczu, to w dodatku nie jest nim przeważnie masło czy olej roślinny, a utwardzane margaryny, w których dominują tłuszcze w konfiguracji trans. Zapewne wiesz, że są one bardzo niezdrowe i obwinia się je nawet o powodowanie chorób typu nowotwory. Ale apetyt często wygrywa ze zdrowym rozsądkiem, pokusa jest często silniejsza i coś słodkiego zjeść trzeba… Ze smutkiem muszę stwierdzić, że po ciąży została mi jedna przypadłość – codziennie muszę zjeść coś słodkiego, a wcześniej słodkości mogły nawet  nie istnieć  ! Cukier chyba uzależnia…:)

Biorąc pod uwagę kaloryczność słodkich pyszności trzeba w trosce o szczupłą sylwetkę wybrać mniejsze zło. Tak więc zamiast puszystego torcika na bitej śmietanie zjedz kawałek … ciasta drożdżowego ze śliwkami. Szczerze mówiąc, nie przepadam za śliwkami, ale zapieczone w drożdżówce smakują naprawdę świetnie! Drożdżowe zrobione wg mojego przepisu jest wyśmienite, owoce robią się cudownie słodkie, miękkie i jednym kawałkiem można naprawdę zapchać nienasycony brzuch  Oczywiście, zamiast węgierek można użyć jagód, borówek lub śliwek żółtych. Przepis jest naprawdę prosty, niedrogi i szybki w porównaniu do niektórych smakowitych ciast.

Potrzebujesz:

500g mąki pszennej typu 500 (szklanka 250ml = 150g)

1 jajka

3dkg drożdży

7dkg masła ekstra

odrobiny soli

100g brązowego (lub białego)

250ml mleka 2%

ok. 1 kg śliwek węgierek

Najpierw warto zrobić zaczyn z drożdży, łatwiej wówczas wyrobić ciasto z takiej ilości mąki. Ja z czystego lenistwa robię to tak: wsypuję mąkę, cukier, sól do miski i mieszam łyżką.

Do osobnego większego naczynia wlewam podgrzane lekko wcześniej mleko, wkruszam drożdże, mieszam do rozpuszczenia i dodaję ze 3 łyżki wymieszanej mąki z cukrem i solą (napisałam z lenistwa, bo można od razu rozdzielać składniki do dwóch naczyń. Znów mieszam i wkładam po prostu pod kołdrę, żeby było mu cieplutko. Naczynie na zaczyn musi być dużo większe od ilości początkowej mieszanki, w przeciwnym razie podobnie jak ja kiedyś będziesz mieć całą pościel w drożdżach.

Zaczyn rośnie sobie z pół godzinki, a ja w tym czasie do miski z mąką wbijam jajko i „wkrajam” masło – dzięki rozdrobnieniu szybciej będzie ogrzane. Następnie dodaję zaczyn, mieszając delikatnie łyżką. Potem ręcznie wyrabiam ciasto przez kilka minut, ale i tak będzie się niestety kleiło do rąk. Śliwki kroję na kawałki wielkości 1/8 całego owocu (oczywiście bez pestek!).

Małą kwadratową formę wykładam papierem do pieczenia i rozkładam ciasto. Oczywiście na dużej formie będzie bardziej płaskie, może nawet lepsze dzięki większej ilości śliwek, ale ja nie posiadam dużego piekarnika, żeby taką zmieścić. Na wierzch wykładam gęsto i prawie pionowo śliwki, lekko wciskając je w ciasto, dzięki czemu ładnie się z nim łączą. Wkładam do piekarnika rozgrzanego do 180st. C i piekę ok. 50 minut, ale czas ten może być krótszy – zależy od rodzaju urządzenia. Szybkość pieczenia zauważysz, bo ciasto urośnie, a śliwki fantastycznie się rozpłyną…

Teraz czas na smutną prawdę… Jak każde ciasto, jest dość kaloryczne. Porcja tak przygotowanego ciasta składająca się z 1/9 całości dostarcza ok. 7g białka, 8g tłuszczu, 62g węglowodanów i 344 kcal. Jak na deser, to całkiem niewiele energii i dość sporo białka, w dodatku porcja zawiera owoce.

Dość entuzjastycznie podchodzę do kawałka takiej słodkiej przyjemności, a dlaczego?

Teraz Cię zaskoczę. Kawałek składający się też z 1/9 całości kruchego ciasta kakaowego z jabłkami i budyniem, mniej więcej tej samej wielkości dostarcza ok. 10G białka, 26g tłuszczu, 70g węglowodanów i 540 kcal!

Jak widać na podstawie powyższych obliczeń deser deserowi nierówny. Ciasto kruche składa się w dużej części z masła, stąd dostarcza 3-krotnie więcej tłuszczu i niemalże 200kcal więcej.

Jeśli więc dbasz o linię, proponuję zrobić drożdżowe i zjeść świeże, jeszcze ciepłe razem z rodzinką (tak jak drożdżówki ze sklepu niestety szybko wysycha), a kawałeczek kruchego… raz na miesiąc lub dwa. No chyba że masz dużą niedowagę to częściej…